,,Wreszcie zaczynam żyć na nowo''
Jestem Kovu opowiem wam moją historię... Pamiętam tylko to,że znalazłem się w tym sierocińcu nawet nie wiem jak. Jedyna osoba, której mogłem zaufać to był mój brat i wilk Kachzas. Kachzas był przybłędą. Szybko się z nim zaprzyjaźniłem,mieliśmy wiele wspólnego na przykład w wolnym czasie biliśmy i kopaliśmy w co się dało ( raz zniszczyliśmy kratę jednego wilka,ale lepiej do tego nie wracajmy ) Najgorsze co było w sierocińcu to, to,że było kilka wilków uważały się za królów i nie wiadomo co jeszcze. Wszyscy musieli im usługiwać. A to oddać swój lunch,albo podrapać po plecach. Mnie to też niestety spotkało -Ej, chwila co to za jeden? -powiedział Mat -Choć no tu do mnie! - Powiedział Mat -No co ?-Zapytał się Kovu -Oddaj mi swoją karmę, zrobiłem się głodny-Powiedział Mat -Nie-powiedział Kovu -CO TY POWIEDZIAŁEŚ?!?!?!?-Wykrzyknął Mat -Głuchy jesteś? Powiedziałem nie, a dla twojej informacji nie jestem takim popychadłem za jakie mnie uważasz -powiedział Kovu -Ty mały wilku nawet nie wiesz z kim zadzierasz!-wykrzyknął Mat A w tym czasie Kovu zmienił się w kulę ognia i wystraszył wszystkich. Mat uciekł do swojej klatki piszcząc pod nosem: Pomocy,pomocy,ratujcie,jestem taki biedny . Wszystkie wilki mnie podziwiały za to co zrobiłem.Nawet Kachzas mnie pochwalił ( a dla waszej wiadomości Kachzas od czasu narodzin nigdy się tak nie zadowolił jak wtedy w sierocińcu ) Wszystko było cud,miód,malina aż Mat się nie zezłościł i nie wyżył na mnie. Jak widać na zdjęciu Kovu pod okiem ma 3 czarne kreski. To nie jest wcale kolor sierści ,tylko zadrapania po walce z Matem. https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ6QzdyDzLBoFTuyjVgtla3o87TReDVDubCr8eFC9Wzl_FP20qP Mat po tym występie uciekł z sierocińca i już nikt o nim nie wspominał. Mijały dni i miesiące od czasu wygnania Mata. Aż wreszcie nadeszła kolejna smutna chwila dla mnie. -Kovu! Kovu gdzie jesteś!-krzyczał Shiro -Co się stało Shiro?-zapytał Kovu -Kachzas zmarł-powiedział Shiro Kovu nie powiedział nic tylko pobiegł do swojej klatki i zaczął płakać. Przez okrągły rok nie jadł ani nie pił nie robił zupełnie nic! Ale po roku się wreszcie zebrał do kupy i zapomniał o Kachzastanie. -Wiesz co Shiro,gdy ja widzę te wesołe wilki, które są adoptowane i wracają do domu z rodzicami robi mi się smutno... -Ja też to odczuwam Kovu, ja też... Gdy tak razem rozmawialiśmy weszła jakaś wilczyca i wskazała mnie łapą. Oj tak to był ten dzień. Dzień mojej adopcji! Pożegnałem się z bratem i poleciałem z mamą do nowego domu. ,,Wreszcie zacząłem żyć na nowo'' |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz